Wchodzi Jan do domu cały obsrany, widzi go żona i mówi:
-Coś ty zrobił idioto!! Jak ty wyglądasz ciulu?! Jan nie odpowiada. Po jakimś czasie do domu wchodzi Jaś cały obszczany, widzi go matka i mówi:
-Kolejny idiota! Jak ty wyglądasz dupku?! Z czego sie tak śmiejesz?!
-Bo jak zobaczyłem jak niedźwiedź sobie podciera ojcem tyłek to się ze śmiechu poszczałem! :}
Wokoło słupa telegraficznego zgromadził się spory tłumek a to dlatego,
ze na końcu słupa dyndała jakaś kartka. Co jakiś czas odważniejszy
wchodził na tenże słup i czytał to, co było napisane na kartce, potem
schodził żywo rozbawiony tym co przeczytał.
Od dłuższego czasu Jasio przyglądał się temu zjawisku i postanowił sam
się przekonać, co widniało na kartce. W końcu wszedł na słup, zdjął
kartkę i czyta:
KONIEC SLUPA
ze na końcu słupa dyndała jakaś kartka. Co jakiś czas odważniejszy
wchodził na tenże słup i czytał to, co było napisane na kartce, potem
schodził żywo rozbawiony tym co przeczytał.
Od dłuższego czasu Jasio przyglądał się temu zjawisku i postanowił sam
się przekonać, co widniało na kartce. W końcu wszedł na słup, zdjął
kartkę i czyta:
KONIEC SLUPA
Co to jest : zolte i kopie ?
- Koparka
- Koparka
Siedmiolatka powiedziała rodzicom, że Jasiu pocałował ją dziś w obecności całej klasy.
- Jak to się mogło stać? - zdziwiła się matka.
- To nie było proste - przyznała młoda dama - ale trzy koleżanki pomogły mi go złapać i przytrzymać.
- Jak to się mogło stać? - zdziwiła się matka.
- To nie było proste - przyznała młoda dama - ale trzy koleżanki pomogły mi go złapać i przytrzymać.
Hrabia po dłuższym pobycie za granica wraca do swoich posiadłości. Na dworcu
czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan.
- No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie?
- Nic nowego Jaśnie Panie... no może tylko to, że Azorek zdechł.
- Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało?
- Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł.
- A skąd we dworze końska padlina?
- Konie się poparzyły, to zdechły.
- Jak to konie się poparzyły ??... Od czego?
- Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła.
- A kto podpalił stajnie?
- Nikt, od płonącego dworu się zajęła.
- Na miłość boska, to i dwór spłonął? Jakim sposobem?
- Ano po prostu. Świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły.
- Och! A czemu mój teść umarł?
- Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała.
- Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego!
- Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.
czeka na niego zaprzęg koni i wierny sługa Jan.
- No i cóż tam zdarzyło się nowego we dworze podczas mojej nieobecności, Janie?
- Nic nowego Jaśnie Panie... no może tylko to, że Azorek zdechł.
- Azorek ?! Mój ulubiony pies? Jak to się stało?
- Ano nażarł się końskiej padliny, to i zdechł.
- A skąd we dworze końska padlina?
- Konie się poparzyły, to zdechły.
- Jak to konie się poparzyły ??... Od czego?
- Od ognia, Panie, jak się stajnia paliła.
- A kto podpalił stajnie?
- Nikt, od płonącego dworu się zajęła.
- Na miłość boska, to i dwór spłonął? Jakim sposobem?
- Ano po prostu. Świeczka przy trumnie teścia Pana hrabiego się przewróciła i firany się zajęły.
- Och! A czemu mój teść umarł?
- Bo Jaśnie Pani uciekła z tym oficerem, co się z nim od trzech lat spotykała.
- Spotykała się od trzech lat?! To przecież nic nowego!
- Właśnie mówiłem, Jaśnie Panie, że nie zdarzyło się nic nowego.
Jadą wariaci autobusem i zepsuł sie autobus. Wariaci pouciekali tylko kierowca był normalny i poszedł zobaczyć co się zepsuło. Idzie jeden wariat i mówi:
-A ja wiem co sie zepsuło.
-A idź mi stąd wariaci-odpowiada kierowca. przychodzi poraz drugi i mówi:
-A ja wiem co sie zepsuło.
-A idź mi stąd wariacie- odpowiada kierowca. Sytułacja powtarza się poraz trzeci a wariat mówi to samo:
-A ja wiem co się zepsuło.
Zdenerwowany kierowca pyta się:
-No co?
-Autobus.
-A ja wiem co sie zepsuło.
-A idź mi stąd wariaci-odpowiada kierowca. przychodzi poraz drugi i mówi:
-A ja wiem co sie zepsuło.
-A idź mi stąd wariacie- odpowiada kierowca. Sytułacja powtarza się poraz trzeci a wariat mówi to samo:
-A ja wiem co się zepsuło.
Zdenerwowany kierowca pyta się:
-No co?
-Autobus.
Idzie facet przez pustynie, skwar straszny aż tu patrzy Oaza, w środku oazy małe źródełko, facet sie nachyla nabiera wody a tu złota rybka:
- Wypuść mnie proszę a spełnię Twoje trzy życzenia.
- Nic nie potrzebuje, chce sie tylko napić wody.
Wypościł rybkę, napił sie wody i idzie dalej. Idzie już kilka godzin, myśli, Kurcze zjadłbym coś,głodny jestem\'\'.A tu nagle pojawia sie koc syto zastawiony jedzeniem i piciem. Facet usiadł, pojadł, popił i dalej ruszył w drogę. Znowu idzie kilka godzin, słońce mu dokucza, pic mu sie chce, myśli \"Ale napilbym sie piwa,takiego zimnego\"A tu bach skrzynka piwa, zimne aż z niego paruje. Facet otwiera butelkę, cieszy sie w duchu, patzry a tam jakis gosc brnie przez piaski:
- Chodź sie napic!!! - wola do niego.
- Nie, dziękuje!!!
- To *** ci w dupe!!!
- Aaaa...!!!!!
- Wypuść mnie proszę a spełnię Twoje trzy życzenia.
- Nic nie potrzebuje, chce sie tylko napić wody.
Wypościł rybkę, napił sie wody i idzie dalej. Idzie już kilka godzin, myśli, Kurcze zjadłbym coś,głodny jestem\'\'.A tu nagle pojawia sie koc syto zastawiony jedzeniem i piciem. Facet usiadł, pojadł, popił i dalej ruszył w drogę. Znowu idzie kilka godzin, słońce mu dokucza, pic mu sie chce, myśli \"Ale napilbym sie piwa,takiego zimnego\"A tu bach skrzynka piwa, zimne aż z niego paruje. Facet otwiera butelkę, cieszy sie w duchu, patzry a tam jakis gosc brnie przez piaski:
- Chodź sie napic!!! - wola do niego.
- Nie, dziękuje!!!
- To *** ci w dupe!!!
- Aaaa...!!!!!
Dlaczego bocian ma czerwony dziob?
- Bo go krew zalewa jak mu sie wymawia ze przynosi dzieci.
- Bo go krew zalewa jak mu sie wymawia ze przynosi dzieci.
Przychodzi baba do lekarza, lekarz jej każe oddać mocz do analizy.
- Gdzie mam go oddać?
- Do słoika - stoi na szafie.
Lekarz wychodzi z pokoju, wraca za 5 minut i widzi cały pokój zasikany
- Co pani narobiła?
- A myśli pan, że to tak łatwo nasikać do słoika stojącego na szafie?
- Gdzie mam go oddać?
- Do słoika - stoi na szafie.
Lekarz wychodzi z pokoju, wraca za 5 minut i widzi cały pokój zasikany
- Co pani narobiła?
- A myśli pan, że to tak łatwo nasikać do słoika stojącego na szafie?
Jasiu się pyta Taty :
- Tato czy to prawda że twój ojciec był głupi ?
a , ojciec na to :
- chyba twój !
- Tato czy to prawda że twój ojciec był głupi ?
a , ojciec na to :
- chyba twój !




