Po paru dniach Bóg przywołuje do siebie Adama i mówi:
- Najwyższy czas, abyście z Ewą rozpoczęli proces zaludniania Ziemi, chcę abyś to rozpoczął od pocałowania jej.
Adam na to:
- Dobrze, ale co to jest pocałunek?
Więc Bóg dał Adamowi instrukcję. Po zapoznaniu się z nią, Adam wziął Ewę za rękę i poszli za najbliższy krzak.
Parę minut później Adam wraca i mówi:
- To było niesamowite!
- Tak, Adamie - odpowiada Bóg wiedziałem, że ci się spodoba, a teraz chcę abyś pieścił Ewę.
- Ale, jak to się robi?
Więc Bóg znów dał Adamowi instrukcję. I podobnie po paru chwilach wraca zadowolony:
- To było jeszcze leprze niż pocałunek - mówi.
- A teraz - mówi Bóg - chcę abyś zaczął się kochać z Ewą.
- Ale, jak to się robi?
I znów po otrzymaniu i zapoznaniu się z instrukcją, Adam wraca po krótkiej chwili i pyta:
- Boże, co to jest ból głowy?
Wokoło słupa telegraficznego zgromadził się spory tłumek a to dlatego,
ze na końcu słupa dyndała jakaś kartka. Co jakiś czas odważniejszy
wchodził na tenże słup i czytał to, co było napisane na kartce, potem
schodził żywo rozbawiony tym co przeczytał.
Od dłuższego czasu Jasio przyglądał się temu zjawisku i postanowił sam
się przekonać, co widniało na kartce. W końcu wszedł na słup, zdjął
kartkę i czyta:
KONIEC SLUPA
ze na końcu słupa dyndała jakaś kartka. Co jakiś czas odważniejszy
wchodził na tenże słup i czytał to, co było napisane na kartce, potem
schodził żywo rozbawiony tym co przeczytał.
Od dłuższego czasu Jasio przyglądał się temu zjawisku i postanowił sam
się przekonać, co widniało na kartce. W końcu wszedł na słup, zdjął
kartkę i czyta:
KONIEC SLUPA
Idzie zajączek z niedźwiedźiem przez las i spotykają dżina. Miał on dobry dzień, więc podarowal im po trzy życzenia.
Pierwszy niedźwiedz.
- Chciałbym żeby w całym lesie były same niedźwiedzice.
I tak się stało.
Zajączek - Chciałbym mieć motorek.
Niedźwiedź - Chciałbym żeby w całym państwie były same niedźwiedzice.
Zajączek - Chciałbym mieć kask.
Niedźwiedź - Chciałbym żeby na całym świecie były same niedźwiedzice.
Zajączek - Chciałbym żeby niedźwiedź był pedalem - i odjechał.
Pierwszy niedźwiedz.
- Chciałbym żeby w całym lesie były same niedźwiedzice.
I tak się stało.
Zajączek - Chciałbym mieć motorek.
Niedźwiedź - Chciałbym żeby w całym państwie były same niedźwiedzice.
Zajączek - Chciałbym mieć kask.
Niedźwiedź - Chciałbym żeby na całym świecie były same niedźwiedzice.
Zajączek - Chciałbym żeby niedźwiedź był pedalem - i odjechał.
Nauczycielka pyta dzieci:
- Jakie znacie kolory jaj?
Zosia:
- Ja widziałam białe.
Zgłasza się Jasiu:
- A ja widziałem brązowe.
Nauczycielka:
- Gdzie takie jaja widziałeś?
Jasiu:
- Na plaży u murzyna.
Nauczycielka:
- Jasiu!! Dwója!!
Jasiu:
- Wiem były dwa.
Nauczycielka:
-Jasiu!! Pała!!
Jasiu:
- Pała też była.
- Jakie znacie kolory jaj?
Zosia:
- Ja widziałam białe.
Zgłasza się Jasiu:
- A ja widziałem brązowe.
Nauczycielka:
- Gdzie takie jaja widziałeś?
Jasiu:
- Na plaży u murzyna.
Nauczycielka:
- Jasiu!! Dwója!!
Jasiu:
- Wiem były dwa.
Nauczycielka:
-Jasiu!! Pała!!
Jasiu:
- Pała też była.
W pociągu jedzie kobieta z księdzem. Kobieta chciała sięgnąć po gazetę, która była w torbie nad głową księdza. Nagle pociąg gwałtownie zahamował a kobieta wpadła na kolana księdza mówiąc zakłopotana:
- Przepraszam, tak szybko stanął!
Na to ksiądz:
- Moja droga, to tylko klucz od plebani...
- Przepraszam, tak szybko stanął!
Na to ksiądz:
- Moja droga, to tylko klucz od plebani...
Katarzyna Alieksiejewna nie może zasnąć męczona przez gorące myśli, Stanisław August leżąc obok rozmyśla o sensie życia. Katarzyna nie wytrzymuje, zrywa się z łoża i dzbanem zaczyna walić w zegar.
- Co robisz Pani? - ze zdumieniem woła Stanisław.
- Jak to co? Chcę by chociaż jedna rzecz w tym pokoju stała
- Co robisz Pani? - ze zdumieniem woła Stanisław.
- Jak to co? Chcę by chociaż jedna rzecz w tym pokoju stała
Umarł banknot 200-złotowy. Podchodzi do wrót nieba i św. Piotr mówi do niego:
- Do piekła!
Zasmucony banknot udaje się do kotła piekielnego, z którego widzi, jakby mu było wspaniale w niebie...
Umarł banknot 100-złotowy. Św. Piotr znów go wysyłą do piekła.
Umarł banknot 50-złotowy. I znów do piekła. Podobnie z 20-złotowym i 10-złotowym. Umarła pięciozłotówka, ale i ona trafiła do piekła, podobnie jak dwuzłotówka oraz złotówka.
Gdy przed św. Piotrem stanęła 50-groszówka, ten uradowany wziął ją do nieba. Inne nominały, smażące się w kotłąch piekielnych, zaczęły krzyczeć:
- Dlaczego akurat ona, a nie my?
Św. Piotr:
- A kiedy ja was ostatni raz w kościele widziałem?
- Do piekła!
Zasmucony banknot udaje się do kotła piekielnego, z którego widzi, jakby mu było wspaniale w niebie...
Umarł banknot 100-złotowy. Św. Piotr znów go wysyłą do piekła.
Umarł banknot 50-złotowy. I znów do piekła. Podobnie z 20-złotowym i 10-złotowym. Umarła pięciozłotówka, ale i ona trafiła do piekła, podobnie jak dwuzłotówka oraz złotówka.
Gdy przed św. Piotrem stanęła 50-groszówka, ten uradowany wziął ją do nieba. Inne nominały, smażące się w kotłąch piekielnych, zaczęły krzyczeć:
- Dlaczego akurat ona, a nie my?
Św. Piotr:
- A kiedy ja was ostatni raz w kościele widziałem?
Wchodzi Polak do sauny a tam siedzi Murzyn i pali hasz.
- Daj działkę - mówi Polak.
Czarny sprzedaje Polakowi działeczkę, a Polak błyskawicznie ją wypala.
- Oj, Murzyn... Coś nie działa ten twój stuff. Wyjaralem i nic.
Murzyn sprzedaje następny gram. Polak spala i znowu jest niezadowolony.
- Murzyn, ja cię utłukę! Tyle zjaralem i nic! Dawaj więcej.
Po następnej działce Polak jest jeszcze bardziej wkurzony.
- Murzyn, masz u mnie przerąbane! Jak cię złapię, to...
Zaczyna się gonitwa po saunie, Murzyn ucieka z sauny, biegnie po schodach, Polak za nim, do taksówki, Polak do drugiej, wysiadają na lotnisku, Murzyn bierze śmigłowiec, Polak awionetkę i goni za nim. Lądują gdzieś nad morzem, Murzyn wskakuje do motorówki i ucieka na wyspę. Polak kradnie łódź i za nim! Polak wyskakuje z łodzi i szuka Murzyna po całej wyspie, a po Murzynie ani śladu!
Tymczasem Polakowi zachciało się srać. Kucnął, zaczyna, nagle słyszy głos zza pleców:
- Panie, w saunie się nie sra!
- Daj działkę - mówi Polak.
Czarny sprzedaje Polakowi działeczkę, a Polak błyskawicznie ją wypala.
- Oj, Murzyn... Coś nie działa ten twój stuff. Wyjaralem i nic.
Murzyn sprzedaje następny gram. Polak spala i znowu jest niezadowolony.
- Murzyn, ja cię utłukę! Tyle zjaralem i nic! Dawaj więcej.
Po następnej działce Polak jest jeszcze bardziej wkurzony.
- Murzyn, masz u mnie przerąbane! Jak cię złapię, to...
Zaczyna się gonitwa po saunie, Murzyn ucieka z sauny, biegnie po schodach, Polak za nim, do taksówki, Polak do drugiej, wysiadają na lotnisku, Murzyn bierze śmigłowiec, Polak awionetkę i goni za nim. Lądują gdzieś nad morzem, Murzyn wskakuje do motorówki i ucieka na wyspę. Polak kradnie łódź i za nim! Polak wyskakuje z łodzi i szuka Murzyna po całej wyspie, a po Murzynie ani śladu!
Tymczasem Polakowi zachciało się srać. Kucnął, zaczyna, nagle słyszy głos zza pleców:
- Panie, w saunie się nie sra!
Rozmawiają dwie sąsiadki:
- Wie pani, że nasz sąsiad z parteru to bardzo dobry człowiek, bo cały swój dorobek przekazał na sierociniec.
- A dużo tego było?
- Ośmioro dzieci!
- Wie pani, że nasz sąsiad z parteru to bardzo dobry człowiek, bo cały swój dorobek przekazał na sierociniec.
- A dużo tego było?
- Ośmioro dzieci!
- Co to jest gra wstępna?
- To jest to, co się dzieje zanim zostaniesz wyruchany, a rozpoczyna
się zazwyczaj od słów: "Witamy serdecznie w skromnych progach naszej
kancelarii!".
- To jest to, co się dzieje zanim zostaniesz wyruchany, a rozpoczyna
się zazwyczaj od słów: "Witamy serdecznie w skromnych progach naszej
kancelarii!".




