Trójka dzieci pojechała na wymianę do Anglii. Kiedy wrócili pani na lekcji pyta się Tomka:
- Tomek jak było na wymianie?
A na to Tomek:
- Po pierwsze to nie Tomek tylko Tom. Zjadłem śniadanie leżałem na werandzie, zjadłem obiad leżałem na werandzie, zjadłem kolację leżałem na werandzie.
Na to Pani zdziwiona pyta się Jasia:
- Jasiu jak było na wymianie?
Jasiu na to:
- Po pierwsze to nie Jasiu tylko John. Zjadłem śniadanie leżałem na werandzie, zjadłem obiad leżałem na werandzie, zjadłem kolację leżałem na werandzie.
Pani zaskoczona podchodzi do Weroniki i pyta się:
- Weronika jak tam było na wymianie?
Na to Weronika:
- Po pierwsze nie Weronika tylko Weranda...
Przyszedł Jasio, po dwu nieobecności w szkole, pani go pyrta
- Jasio czemu nie było ciebie w szkole? Pyta pani
- Bo musiałem prowadzić krowe do byka.Odpowiada Jasio
- A nie mógł tego zrobić ojciec? Pyta pani
- Nie proszę pani, byk to robi lepiej.odpowiada Jasio
- Jasio czemu nie było ciebie w szkole? Pyta pani
- Bo musiałem prowadzić krowe do byka.Odpowiada Jasio
- A nie mógł tego zrobić ojciec? Pyta pani
- Nie proszę pani, byk to robi lepiej.odpowiada Jasio
Koniec roku szkolnego, dzieci przyniosły pani wychowawczyni prezenty. Marysia, której mama ma kwiaciarnię, przyniosła pudło. Wychowawczyni potrząsnęła i zapytała:
- Kwiaty?
- Ojej, skąd pani wie...
Kolejny był Marcinek, którego tata ma cukiernię. Wychowawczyni potrząsnęła prezentem i spytała:
- Czekoladki?
- Tak. Jak pani zgadła?
Następny w kolejce był Jasio, którego tata miał sklep monopolowy. Wychowawczyni obejrzała pudełko, lekko przeciekało.
Polizala i spytała:
- Wino?
- Nie...
Polizała jeszcze raz.
- Koniaczek?
- Nie.. Świnka morska...
- Kwiaty?
- Ojej, skąd pani wie...
Kolejny był Marcinek, którego tata ma cukiernię. Wychowawczyni potrząsnęła prezentem i spytała:
- Czekoladki?
- Tak. Jak pani zgadła?
Następny w kolejce był Jasio, którego tata miał sklep monopolowy. Wychowawczyni obejrzała pudełko, lekko przeciekało.
Polizala i spytała:
- Wino?
- Nie...
Polizała jeszcze raz.
- Koniaczek?
- Nie.. Świnka morska...
Mały Jaś siedzi w piaskownicy i coś zajada. Babcia go pyta:
- Jasiu, a co ty tam jesz, batonika?
- Nie, bananka.
- Taak? A czemu on taki brązowy?
- A bo jem go już drugi raz...
- Jasiu, a co ty tam jesz, batonika?
- Nie, bananka.
- Taak? A czemu on taki brązowy?
- A bo jem go już drugi raz...
Pani Kowalska pyta dzieci w klasie:
- Jaka część człowieka idzie najpierw do nieba?
Zuzia podnosi rękę i mówi:
- Myślę, że dusza, bo trzeba mieć czystą duszę, żeby dostać się do nieba.
- Bardzo dobrze - mówi pani Kowalska - Rysiu, a ty jak myślisz?
- Serce - mówi Rysio - bo trzeba mieć dobre serce, żeby dostać się do nieba.
- Naprawdę, świetnie - chwali go pani - A ty Jasiu jak sądzisz?
- Stopy.
- Dlaczego stopy? - dziwi się pani.
- Bo kiedy nakryłem moją mamę i listonosza, jej nogi były w górze, a ona krzyczała: Boże, dochodzę!
- Jaka część człowieka idzie najpierw do nieba?
Zuzia podnosi rękę i mówi:
- Myślę, że dusza, bo trzeba mieć czystą duszę, żeby dostać się do nieba.
- Bardzo dobrze - mówi pani Kowalska - Rysiu, a ty jak myślisz?
- Serce - mówi Rysio - bo trzeba mieć dobre serce, żeby dostać się do nieba.
- Naprawdę, świetnie - chwali go pani - A ty Jasiu jak sądzisz?
- Stopy.
- Dlaczego stopy? - dziwi się pani.
- Bo kiedy nakryłem moją mamę i listonosza, jej nogi były w górze, a ona krzyczała: Boże, dochodzę!
Mama się pyta Jasia:
- dlaczego płaczesz?
- bo mi się śniło, że szkoła się pali
- Jasiu, nie płacz to tylko sen
- no i dlatego płacze.
- dlaczego płaczesz?
- bo mi się śniło, że szkoła się pali
- Jasiu, nie płacz to tylko sen
- no i dlatego płacze.
Pani w szkole kazała dzieciom napisać wypracowanie w którym będą słowa ,,zapewne'' i ,,gdyż''
Krzysio napisał
- zapewne jutro będzie ładna pogoda gdyż na niebie jest dużo gwiazd
- dobrze Krzysiu 5
Małgosia napisała
- zapewne przyjdą do nas goście gdyż mama upiekła ciasto
- dobrze Małgosiu 5, Jasiu teraz twoja kolej
- Idzie drogą stara marysiakowa i trzyma w ręku New York Times'a
- Jasiu ale tu nie ma słów ,,zapewne'' i ,,gdyż''
- zapewne idzie srać gdyż nie zna angielskiego
Krzysio napisał
- zapewne jutro będzie ładna pogoda gdyż na niebie jest dużo gwiazd
- dobrze Krzysiu 5
Małgosia napisała
- zapewne przyjdą do nas goście gdyż mama upiekła ciasto
- dobrze Małgosiu 5, Jasiu teraz twoja kolej
- Idzie drogą stara marysiakowa i trzyma w ręku New York Times'a
- Jasiu ale tu nie ma słów ,,zapewne'' i ,,gdyż''
- zapewne idzie srać gdyż nie zna angielskiego
Jasiu do taty:
- Tatuś, daleko jeszcze ta Ameryka?
- Jasiu nie pier... tylko wiosłuj!
- Tatuś, daleko jeszcze ta Ameryka?
- Jasiu nie pier... tylko wiosłuj!
- Jaka jest różnica między zdaniem podrzędnym, a zdaniem nadrzędnym?
- Zdanie nadrzędne to takie, które mówi mama, a zdanie podrzędne to takie, które mówi tata! - odpowiada Jaś.
- Zdanie nadrzędne to takie, które mówi mama, a zdanie podrzędne to takie, które mówi tata! - odpowiada Jaś.
Jasio na lekcji w szkole słucha discmena. Pani to zauważyła i pyta Jasia:
-Jasiu, ile to 2 plus 2?
A Jasio śpiewa:
-Mniej niż zeroo, mniej niż zeroo...
-Jasiu przestań słuchać bo pójdziemy do pana dyrektora!
Jasio śpiewa:
-Jesteś cool mała! Jesteś cool mała!
-Idziemy do dyrektora!
U dyrektora w biórze:
-Jasiu gdzie ty mieszkasz?-pyta dyrektor.
Jasio dalej śpiewa:
-Jestem z miasta, to widać. Jestem z miasta to słychać. Jestem z miasta, to widać słychać i czuć.
Dyrektor traci cierpliwość:
-Za kogo ty się Jasiu uważasz co?
A Jasio na to śpiewa:
-Jestem bogiem jestem bogiem, chętnie ci to powiem!
Dyrektor wykopał Jasia przez okno. Na dole kolega pyta go:
-Jak tam było?
A Jasio na to(nadal słuchał):
-Przeżyj to saaam...
-Jasiu, ile to 2 plus 2?
A Jasio śpiewa:
-Mniej niż zeroo, mniej niż zeroo...
-Jasiu przestań słuchać bo pójdziemy do pana dyrektora!
Jasio śpiewa:
-Jesteś cool mała! Jesteś cool mała!
-Idziemy do dyrektora!
U dyrektora w biórze:
-Jasiu gdzie ty mieszkasz?-pyta dyrektor.
Jasio dalej śpiewa:
-Jestem z miasta, to widać. Jestem z miasta to słychać. Jestem z miasta, to widać słychać i czuć.
Dyrektor traci cierpliwość:
-Za kogo ty się Jasiu uważasz co?
A Jasio na to śpiewa:
-Jestem bogiem jestem bogiem, chętnie ci to powiem!
Dyrektor wykopał Jasia przez okno. Na dole kolega pyta go:
-Jak tam było?
A Jasio na to(nadal słuchał):
-Przeżyj to saaam...





