Generalowi urodzil sie wnuk, wiec postanowil wyslac swego adiutanta do szpitala, aby sie dowiedzial czegos wiecej. Po powrocie adiutanta, general pyta go :
- I jak wyglada moj wnuk ?
Na to adiutant :
- Jest bardzo ladny... Podobny do pana generala.
- A podaj mi wiecej szczegolow ?!
- Niski, lysy i bez przerwy drze morde.
Co blondynka robi na dachu ?
- Drze papę
- Drze papę
Idzie pijana kura przez Wąchock, i w pewnym momencie upada na ziemię.
Znajduję ją Kowalski, obdziera z piór wkłada do lodówki.
Następnego dnia kura budzi się w lodówce i mówi:
-Wczoraj byłam w barze PAMIĘTAM, i że byłam pijana PAMIĘTAM, ale że mi kurtkę ukradli NIE PAMIĘTAM.
Znajduję ją Kowalski, obdziera z piór wkłada do lodówki.
Następnego dnia kura budzi się w lodówce i mówi:
-Wczoraj byłam w barze PAMIĘTAM, i że byłam pijana PAMIĘTAM, ale że mi kurtkę ukradli NIE PAMIĘTAM.
Rocznica ślubu....
Dwoje staruszków postanowiło uczcić swoja 50 rocznicę ślubu i udali
się do restauracji, gdzie ponad 50 lat temu starszy pan
oświadczył się swojej wybrance.
Zaczęli wspominać to wydarzenie:
-Pamiętasz, kochany, jak ponad 50 lat temu tu, przy tym stoliku, oświadczyłeś mi się ?
-Tak, pamiętam...
-A pamiętasz, co zrobiliśmy po wyjściu z restauracji ?
-Taak, pamiętam. Poszliśmy do tego parku po drugiej stronie ulicy i
tam cię wziąłem....
-Taak, też pamiętam jak było cudownie...
- A myślisz kochana, że po tylu latach też byśmy tak mogli ?
- Nie wiem... możemy spróbować.....
I na te słowa wstali od stolika i pospieszyli do parku.
Całej tej rozmowie niechcący przysłuchał się siedzący obok
młodzieniec i pomyślał, że ciekawie będzie zobaczyć czy w tym
wieku staruszkowie jeszcze podołają takiemu wyzwaniu. Wybiegł
więc za nimi i schował się w krzakach. I oto co zobaczył:
Babcia podniosła spódnicę i ściągnęła majtki.
Dziadek spuścił spodnie i oparł babkę o płot.
A na to co działo się później, młodzieniec znał tylko jedno
określenie: ruchanie stulecia !!!!
Nikt mu nigdy o czymś takim nie opowiadał i nie znał tego z
własnego doświadczenia:
dziadek kochał babkę w iście olimpijskim tempie przez ponad
godzinę, nie przerywając ani na minutę.
Tyłek mu chodził jak koliberkowi skrzydełka...... Po tym
wszystkim staruszkowie opadli na ziemię i kolejne pół
godziny leżeli sapiąc ze zmęczenia....
Młodzieniec, pomimo iż niezręcznie mu było przyznać się, że był
świadkiem całego zajścia, bił się z własnymi myślami:
- Muszę podejść i zapytać się jak to zrobił, muszę poznać jego
sekret.....
Przemógł się i podszedł do zbierającej jeszcze siły pary i zapytał
wprost:
- Przepraszam, ale przyglądałem się nieopatrznie tej całej sytuacji
i jestem pełen podziwu dla tego co zobaczyłem. Niech pan
mi zdradzi, jak w tym wieku być w takiej formie. Skoro
teraz pan tak potrafi, to ponad 50 lat temu musiał być pan
wręcz niesamowity !
- Młodzieńcze - odparł staruszek - ponad 50 lat temu ten p*****lony
płot nie był pod napięciem
Dwoje staruszków postanowiło uczcić swoja 50 rocznicę ślubu i udali
się do restauracji, gdzie ponad 50 lat temu starszy pan
oświadczył się swojej wybrance.
Zaczęli wspominać to wydarzenie:
-Pamiętasz, kochany, jak ponad 50 lat temu tu, przy tym stoliku, oświadczyłeś mi się ?
-Tak, pamiętam...
-A pamiętasz, co zrobiliśmy po wyjściu z restauracji ?
-Taak, pamiętam. Poszliśmy do tego parku po drugiej stronie ulicy i
tam cię wziąłem....
-Taak, też pamiętam jak było cudownie...
- A myślisz kochana, że po tylu latach też byśmy tak mogli ?
- Nie wiem... możemy spróbować.....
I na te słowa wstali od stolika i pospieszyli do parku.
Całej tej rozmowie niechcący przysłuchał się siedzący obok
młodzieniec i pomyślał, że ciekawie będzie zobaczyć czy w tym
wieku staruszkowie jeszcze podołają takiemu wyzwaniu. Wybiegł
więc za nimi i schował się w krzakach. I oto co zobaczył:
Babcia podniosła spódnicę i ściągnęła majtki.
Dziadek spuścił spodnie i oparł babkę o płot.
A na to co działo się później, młodzieniec znał tylko jedno
określenie: ruchanie stulecia !!!!
Nikt mu nigdy o czymś takim nie opowiadał i nie znał tego z
własnego doświadczenia:
dziadek kochał babkę w iście olimpijskim tempie przez ponad
godzinę, nie przerywając ani na minutę.
Tyłek mu chodził jak koliberkowi skrzydełka...... Po tym
wszystkim staruszkowie opadli na ziemię i kolejne pół
godziny leżeli sapiąc ze zmęczenia....
Młodzieniec, pomimo iż niezręcznie mu było przyznać się, że był
świadkiem całego zajścia, bił się z własnymi myślami:
- Muszę podejść i zapytać się jak to zrobił, muszę poznać jego
sekret.....
Przemógł się i podszedł do zbierającej jeszcze siły pary i zapytał
wprost:
- Przepraszam, ale przyglądałem się nieopatrznie tej całej sytuacji
i jestem pełen podziwu dla tego co zobaczyłem. Niech pan
mi zdradzi, jak w tym wieku być w takiej formie. Skoro
teraz pan tak potrafi, to ponad 50 lat temu musiał być pan
wręcz niesamowity !
- Młodzieńcze - odparł staruszek - ponad 50 lat temu ten p*****lony
płot nie był pod napięciem
Przyjechała Hrabina, no i Hrabia postanowił zrobić małe BARA-BARA. Przygotował kolację, zrobił nastrój i dzięki udanym zagrywkom taktycznymwylądowali w łóżku. Jan stanął z kandelabrem (dla takich co nie wiedzą to taki świecznik na patyku :-), a Hrabia pracuje. Pracuje, pracuje, ale Hrabina kręci nosem, że robi to nie tak, jak trzeba. Rozeźlił się Hrabia i kombinuje inaczej. Ale Hrabinie to też nie w smak. W końcu Hrabia sie wściekł. Wstaje i bierze kandelabr od Jana i każe Janowi zadowolić Hrabinę. Jan wskakuje i już po chwili Hrabina jęczy z rozkoszy. Na co Hrabia:
- Widzisz durniu jak trzeba trzymać kandelabr! Widzisz!
- Widzisz durniu jak trzeba trzymać kandelabr! Widzisz!
Wraca facet póżno w nocy do domu z libacji.
-Gdzie byleś? - pyta małżonka
-Grałem w szachy- bełkocze facet
-To czemu śmierdzisz wódką?
-A czym mam śmierdzieć, szachami...?
-Gdzie byleś? - pyta małżonka
-Grałem w szachy- bełkocze facet
-To czemu śmierdzisz wódką?
-A czym mam śmierdzieć, szachami...?
- Tylko eksplozja dobra może odmienić świat - zaapelował papież Benedykt XVI.
- Eksplozja? Dobra! - odpowiedzieli islamiści.
- Eksplozja? Dobra! - odpowiedzieli islamiści.
Student chciał sobie dorobić i zatrudnił się dorywczo jako przewodnik po Krakowie.
Któregoś razu oprowadza wycieczkę Amerykanów. Pokazuje im Bramę Floriańską i opowiada o murach obronnych. W pewnej chwili jeden z turystów pyta:
- Ile lat budowali te mury?
Student nie wie tego, ale odpowiada na odczepne:
- 10 lat.
- Eee, u nas w Ameryce zbudowaliby taką za 5 lat.
Student prowadzi turystów na Rynek i opowiada o Sukiennicach. Nagle ten sam turysta pyta:
- A ile lat to budowali?
Student niewiele myśląc odpowiada:
- 3 lata.
- Eee, u nas by takie coś zbudowali za półtora roku.
Studentowi gule na szyi wyszły, ale nic, prowadzi wycieczkę dalej. Przechodzą koło Wawelu i nic nie mówi. Turysta nie wytrzymuje i pyta:
- Panie, a co to za budynek?
- Kurde, nie wiem, wczoraj tego jeszcze nie było!
Któregoś razu oprowadza wycieczkę Amerykanów. Pokazuje im Bramę Floriańską i opowiada o murach obronnych. W pewnej chwili jeden z turystów pyta:
- Ile lat budowali te mury?
Student nie wie tego, ale odpowiada na odczepne:
- 10 lat.
- Eee, u nas w Ameryce zbudowaliby taką za 5 lat.
Student prowadzi turystów na Rynek i opowiada o Sukiennicach. Nagle ten sam turysta pyta:
- A ile lat to budowali?
Student niewiele myśląc odpowiada:
- 3 lata.
- Eee, u nas by takie coś zbudowali za półtora roku.
Studentowi gule na szyi wyszły, ale nic, prowadzi wycieczkę dalej. Przechodzą koło Wawelu i nic nie mówi. Turysta nie wytrzymuje i pyta:
- Panie, a co to za budynek?
- Kurde, nie wiem, wczoraj tego jeszcze nie było!
Przychodzi baba do lekarza z pługiem na plecach a lekarz do niej:
- Orzeszty!
- Orzeszty!
Żona nie mogła zrozumieć, dlaczego jej mąż chce się kochać wyłącznie w totalnej ciemności. Sądząc, że to urozmaici ich pożycie, postanowiła pewnego wieczoru ukradkiem zapalić lampkę nocną... i odkryła w jego dłoni ogórek.
- Ty łajdaku! Ty impotencie! W ten sposób oszukiwałeś mnie przez całe życie?! Ty zdradliwy, zakłamany...
- Zaraz, zaraz - wszedł jej w słowo mąż. - Skoro już mowa o zdradzie, to jak wytłumaczysz fakt, że mamy trójkę dzieci?
- Ty łajdaku! Ty impotencie! W ten sposób oszukiwałeś mnie przez całe życie?! Ty zdradliwy, zakłamany...
- Zaraz, zaraz - wszedł jej w słowo mąż. - Skoro już mowa o zdradzie, to jak wytłumaczysz fakt, że mamy trójkę dzieci?





