Czym sie rozni słoń od parawanu ???
- Parawanem można zasłonić, a słoniem nie można zaparawanic...
Blondynka idzie na spacer. Przychodzi nad rzekę i widzi drugą blondynkę na przeciwnym brzegu.
- Hej - krzyczy tamta - jak mogę się dostać na drugi brzeg?
Blondynka patrzy w górę i w dół rzeki, a potem krzyczy:
- Ale ty jesteś na drugim brzegu!
- Hej - krzyczy tamta - jak mogę się dostać na drugi brzeg?
Blondynka patrzy w górę i w dół rzeki, a potem krzyczy:
- Ale ty jesteś na drugim brzegu!
Dyrektor przyjmuje do pracy sekretarkę:
- Ile pani zarabiała w poprzednim zakładzie?
- Tysiąc złotych.
- To ja z przyjemnocią dam pani tysiąc dwiecie.
- Z przyjemnocią, panie dyrektorze, to ja miałam dwa tysiące!
- Ile pani zarabiała w poprzednim zakładzie?
- Tysiąc złotych.
- To ja z przyjemnocią dam pani tysiąc dwiecie.
- Z przyjemnocią, panie dyrektorze, to ja miałam dwa tysiące!
Przychodzi blondynka do sklepu obuwniczego:
- Poproszę pastę do butów
- A do jakich? -pyta sprzedawca
- nr 44
- Poproszę pastę do butów
- A do jakich? -pyta sprzedawca
- nr 44
W zaspie snieznej lezy pijak. Podchodzi do niego policjant i mowi :
- Wstawaj koles, bo zamarzniesz !
- Cos ty ! Po Borygo ?!
- Wstawaj koles, bo zamarzniesz !
- Cos ty ! Po Borygo ?!
Co mowi kat ustawiajac skazanca pod szubienica ?
- Glowa do gory !
- Glowa do gory !
Hrabia pyta Jana:
- Janie czy nasz telewizor ma metalowe drzwiczki?
- Nie panie hrabio!
- Cholera! Przez cały wieczór patrzyłem w kominek!!!!
- Janie czy nasz telewizor ma metalowe drzwiczki?
- Nie panie hrabio!
- Cholera! Przez cały wieczór patrzyłem w kominek!!!!
Ceper pyta bacy:
- A za co się przebierzecie na sylwestra?
- E, ja to sie psebiore za oscypka.
- Jak to za oscypka?
- Bede stał w kącie i śmierdzioł...
- A za co się przebierzecie na sylwestra?
- E, ja to sie psebiore za oscypka.
- Jak to za oscypka?
- Bede stał w kącie i śmierdzioł...
Tatusiu, przekonalam sie ze maz mnie zdradza. Co mam robic ?
- Poczekaj az wroci mama. Ona w tych sprawach ma wieksze doswiadczenie.
- Poczekaj az wroci mama. Ona w tych sprawach ma wieksze doswiadczenie.
Podczas jednego z wykładów na jednym z wydziałów PW odbywał się remont rur doprowadzających wodę do kranu przy katedrze, a wewnątrz tego wielkiego stołu siedziało właśnie dwóch robotników, przeprowadzających remont. Jednocześnie jeden z wykładowców prowadził właśnie wykład (dokładnie nie wiem na jaki temat). Wykładowca wyprowadzał skomplikowany wzór, kiedy nagle usłyszał:
- Co ty do k***y nędzy robisz? (Oczywiście powiedział to jeden robotnik do drugiego).
Wykładowca speszony odszedł od katedry na znaczną odległość, spojrzał na tablicę i stwierdził:
- Nie, wszystko jest w porządku.
- Co ty do k***y nędzy robisz? (Oczywiście powiedział to jeden robotnik do drugiego).
Wykładowca speszony odszedł od katedry na znaczną odległość, spojrzał na tablicę i stwierdził:
- Nie, wszystko jest w porządku.




