Nauczyciel wzywa Jasia do odpowiedzi i pyta:
- Ile jest dwa razy dwa?
- Cztery - odpowiada chłopiec bez zastanowienia.
Wtedy nauczyciel rzuca się na niego, łapie za barki i potrząsając pyta:
- Gadaj kim jesteś i co zrobiłeś z Jasiem?
Jaka jest różnica między blondynką mającą okres a terrorystą?
- Z terrorystą można negocjować...
- Z terrorystą można negocjować...
Pewien facet popadł w kłopoty finansowe. Jego firma popadła w długi, stracił samochód, bank chciał zająć dom. Postanowił zagrać w lotto. Niestety nie wygrał. Modli się więc do Boga:
- Boże, moja firma bankrutuje, mogę stracić dom, spraw, żebym wygrał w lotto!
W następnym losowaniu znowu wygrał ktoś inny. Znowu się modli i błaga:
- Boże, za tydzień stracę dom, gdzie się podzieję z rodziną?!
Znowu wygrywa jakiś inny gość.
- Boże, nie masz litości? Moja rodzina głoduje, jutro bank nas wyrzuci z domu, pozwól mi wygrać w lotto!
Nagle widzi błysk i staje przed obliczem rozgniewanego Boga:
- Mogę Ci pomóc, ale wykrzesaj też coś z siebie - wypełnij wreszcie ten cholerny kupon!
- Boże, moja firma bankrutuje, mogę stracić dom, spraw, żebym wygrał w lotto!
W następnym losowaniu znowu wygrał ktoś inny. Znowu się modli i błaga:
- Boże, za tydzień stracę dom, gdzie się podzieję z rodziną?!
Znowu wygrywa jakiś inny gość.
- Boże, nie masz litości? Moja rodzina głoduje, jutro bank nas wyrzuci z domu, pozwól mi wygrać w lotto!
Nagle widzi błysk i staje przed obliczem rozgniewanego Boga:
- Mogę Ci pomóc, ale wykrzesaj też coś z siebie - wypełnij wreszcie ten cholerny kupon!
Mama tłumaczy Jasiowi:
- Trzeba być grzecznym, żeby pójść do nieba!
- A co trzeba zrobić, żeby pójść do kina?
- Trzeba być grzecznym, żeby pójść do nieba!
- A co trzeba zrobić, żeby pójść do kina?
- Jaka to jest teściowa na 102?
- 100 metrów od domu i 2 metry pod ziemią.
- 100 metrów od domu i 2 metry pod ziemią.
Umarł banknot 200-złotowy. Podchodzi do wrót nieba i św. Piotr mówi do niego:
- Do piekła!
Zasmucony banknot udaje się do kotła piekielnego, z którego widzi, jakby mu było wspaniale w niebie...
Umarł banknot 100-złotowy. Św. Piotr znów go wysyłą do piekła.
Umarł banknot 50-złotowy. I znów do piekła. Podobnie z 20-złotowym i 10-złotowym. Umarła pięciozłotówka, ale i ona trafiła do piekła, podobnie jak dwuzłotówka oraz złotówka.
Gdy przed św. Piotrem stanęła 50-groszówka, ten uradowany wziął ją do nieba. Inne nominały, smażące się w kotłąch piekielnych, zaczęły krzyczeć:
- Dlaczego akurat ona, a nie my?
Św. Piotr:
- A kiedy ja was ostatni raz w kościele widziałem?
- Do piekła!
Zasmucony banknot udaje się do kotła piekielnego, z którego widzi, jakby mu było wspaniale w niebie...
Umarł banknot 100-złotowy. Św. Piotr znów go wysyłą do piekła.
Umarł banknot 50-złotowy. I znów do piekła. Podobnie z 20-złotowym i 10-złotowym. Umarła pięciozłotówka, ale i ona trafiła do piekła, podobnie jak dwuzłotówka oraz złotówka.
Gdy przed św. Piotrem stanęła 50-groszówka, ten uradowany wziął ją do nieba. Inne nominały, smażące się w kotłąch piekielnych, zaczęły krzyczeć:
- Dlaczego akurat ona, a nie my?
Św. Piotr:
- A kiedy ja was ostatni raz w kościele widziałem?
Co blondynka robi na dachu?
- puszcza się z wiatrem.
- puszcza się z wiatrem.
Zasypaną śniegiem tajgą jadą saniami: Rosjanin, Polak, Niemiec i Amerykanin. Nagle do sań doskakuje stado głodnych wilków. Już mają ich dopaść, lecz Ruski wyrzuca Niemca. Wilki rozszarpują go, jednak po chwili znowu znajdują się przy saniach. Wtedy Rosjanin wyrzuca Amerykanina. Wilki rozszarpują nieszczęśnika, lecz znowu znajdują się przy saniach. Wtedy Rosjanin wyjmuje strzelbę i strzela do stada. Po chwili Polak pyta:
- Dlaczego od razu ich nie zastrzeliłeś?
Ruski wyjmuje butelkę wódki.
- Coś ty!? Pół litra na czterech?!
- Dlaczego od razu ich nie zastrzeliłeś?
Ruski wyjmuje butelkę wódki.
- Coś ty!? Pół litra na czterech?!
Po czym poznać rosyjskiego sportowca?
- Dłubie w nosie oszczepem...
- Dłubie w nosie oszczepem...
Rozmowa telefoniczna:
- Kochanie, co wolisz - banany czy truskawki?
- Na bazarze jesteś, skarbie?
- Nie, w aptece.
- Kochanie, co wolisz - banany czy truskawki?
- Na bazarze jesteś, skarbie?
- Nie, w aptece.




