Nauczycielka oddaje Jasiowi zeszyt z wypracowaniem domowym i mówi:
- Same błędy! Znów niedostateczny!
Jasio mruczy pod nosem:
- Biedny tato...
- Więc młody człowieku mówisz, że chcesz zostać moim zięciem?
- Prawdę powiedziawszy, wcale nie, madame. Ale nie widzę innej możliwości ożenku z Pani córką…
- Prawdę powiedziawszy, wcale nie, madame. Ale nie widzę innej możliwości ożenku z Pani córką…
Jagna zaniepokojona dziwnymi odgłosami dochodzącymi od sąsiada, pyta:
- Co się u was dzieje, kumie?
- Nic. To tylko teściowa śpiewa wnukom kołysanki.
- Chwała Bogu! Już myślałam, że świnia wam zdycha.
- Co się u was dzieje, kumie?
- Nic. To tylko teściowa śpiewa wnukom kołysanki.
- Chwała Bogu! Już myślałam, że świnia wam zdycha.
Na klasówce nauczyciel nagle mówi:
- Słyszę jakieś głosy!
Na to odzywa się Jaś:
- Mnie też się to czasem zdarza, ale ja się leczę!
- Słyszę jakieś głosy!
Na to odzywa się Jaś:
- Mnie też się to czasem zdarza, ale ja się leczę!
Kowalski przychodzi do lekarza ze spuchniętym nosem.
- Osa?
- Tak
- Usiadła i ukąsiła?
- Usiadła. Ale ukąsić nie zdążyła, bo żona załatwiła ją grabiami
- Osa?
- Tak
- Usiadła i ukąsiła?
- Usiadła. Ale ukąsić nie zdążyła, bo żona załatwiła ją grabiami
- Tato czemu babcia biega zakosami?
- Nie gadaj, podawaj magazynki!
- Nie gadaj, podawaj magazynki!
Do bankomatu podeszła blondynka z koleżanką. Włożyła kartę, wstukała kod PIN. Po chwili z bankomatu jak zwykle słychać charakterystyczny odgłos - blondynka już wie, że za chwilę wyskoczą banknoty. Blondynka nasłuchując ten odgłos, mówi do koleżanki:
- Jak ja lubię słuchać tego dźwięku drukujących się pieniędzy!
- Jak ja lubię słuchać tego dźwięku drukujących się pieniędzy!
Pijany Fąfara wraca późną nocą do domu.
Bum... jeden słup.
Bum... drugi.
Bum... trzeci.
Staje w miejscu i mówi do siebie drżącym głosem:
- Jeszcze 12 uderzeń i będę w domu...
Bum... jeden słup.
Bum... drugi.
Bum... trzeci.
Staje w miejscu i mówi do siebie drżącym głosem:
- Jeszcze 12 uderzeń i będę w domu...
Dlaczego blondynka czołga się po super markecie?
- Bo szuka niskich cen.
- Bo szuka niskich cen.
Idzie sobie Jasio z mamą ulicą, patrzy, a tu odkryty właz kanalizacyjny.
- O, popatrz mamo, krokodyl leci! - zawołał Jasio, bo to wredny szczeniak był.
- Krokodyle nie latają, Jasiu - odpowiedziała mama i zwinnie ominęła właz.
Po pięćdziesięciu metrach dogania ich jakiś facet, cały mokry i śmierdzący gównem, bęc Jasia w bańkę:
- Zapamiętaj gówniarzu, KROKODYLE NIE LATAJĄ!
- O, popatrz mamo, krokodyl leci! - zawołał Jasio, bo to wredny szczeniak był.
- Krokodyle nie latają, Jasiu - odpowiedziała mama i zwinnie ominęła właz.
Po pięćdziesięciu metrach dogania ich jakiś facet, cały mokry i śmierdzący gównem, bęc Jasia w bańkę:
- Zapamiętaj gówniarzu, KROKODYLE NIE LATAJĄ!





